czwartek, 26 stycznia 2017

Przewodnik po książce

Przewodnik po książce - czyli pierwsze spotkanie z książkami Wydawnictwa Ze Słownikiem.

Mam nadzieję, że nie tylko mnie nurtowało pytanie: "Jak ma wyglądać ten słownik w książce?". I nie tylko ja po nocach zastanawiałam się jak to wszytsko zostało złożone w całość. *widać co ciekawego robi człowiek, gdy nie śpi po nocach*
Chcę rozwiać Wasze wątpliwości, zabrać Was w podróż po jakże obcych nam kartach tych ksiażek. 


Od razu podkreślam, że przewodnik (na szczęscie dla Was) będzie zawierał bardzo mało moich słów, za to dużo pseudo zdjęć. Gotowi?
1. Wydawnictwo postawiło przede wszytskim na minimalizm, który obecnie większość z nas kocha. Dobry ruch! *unosi kciuki do góry* Nie wiem jak Wy, ale ja jestem na miejscu kupiona, mam słabość do białych książek, tak pięknie prezentują się na półkach.
2. Książki w zależnosci od kategorii mają odpowiednie dodatkowe kolory. W moim przypadku są to dwie powieści z kategorii "Literature & fiction", którym przypada niebieski. Kolor zielony przeznaczony jest dla kategorii "Children's books", brązowy dla "Mistery, thiller & suspense" i na koniec fuksja (dla mniej wtajemniczonych różowo-fioletowy) dla "Science-fiction & fantasy".


3. Może Was to nie interesować, ale myślę, że warto wspomnieć o tym, iż książki są stosunkowo "zbite". Jak widzicie na zdjęciu zdążyłam już złamać grzbiet (czego bardzo nie lubię, głównie ze wzgęldu na moje poczucie estetyki, a nie na to, że "książkę to boli"). Książka wydana jest na białym papierze, a jak wiemy ten jest grubszy i co za tym idzie, książki są cięższe niż te, wydane na "żółtawym" papierze. Zaraz ktoś powie: "Czepiasz się szczegółów!", ale dla mnie waga ma znaczenie. Odkąd zaczęłam studia jedynie w pociągu mam chwilkę, by oddać się przyjemności, jaką jest czytanie. A niestety torba na zajęcia jest wypełniona niezbędnymi materiałami i uwierzcie mi, jedna mała książeczka robi ogromną róźnicę dla mojego kręgosłupa.


4. Przechodzimy do najważniejszego elementu książek, do słowników. Tak, nie pomyliłam się, mowa tutaj o trzech praktycznych słownikach. Na samym początku mamy pierwszą część, na którą składają się najważniejsze słowa użyte w tekście. Jest tutaj dosłownie wszytsko. Od bezokoliczników, po czasowniki w formach, które najczęściej pojawiają się w książce. *znowu unosi kciuki do góry* Tak naprawdę nie trzeba być obeznanym z językiem angielskim, by zacząć czytać powieści opracowane przez Wydawnictwo Ze Słownikiem. Wszystko mamy podane niemal na srebrnej tacy, jest to doskonały sposób po pierwsze na naukę języka, a po drugie na doskonalenie go.


5. Przechodzimy do słownika "w środku książki" (no powiedzmy, ze możemy go tak umownie nazwać). Ten słownik składa się ze słów kluczy, które znajdują się w tekście i są pogrubione (zatem nie da się ich w żaden sposób ominąć, uwierzcie mi, próbowałam). Słowa i ich tłumaczenia znajdują się zarówno na prawym, jak i lewym marginesie tekstu oryginalnego. Słowa są ułożone w porządku alfabetycznym, a nie jak początkowo zakładałam w kolejności występowania w tekście (tak, czasami jestem tak leniwa, ze nie chce mi się szukać tych słów i czytam dalej).


Akurat wielkość tego słownika zależy od "słów kluczy" i ich ilości. Na zdjęciu widzicie, że nie zajmuje od wiele miejsca, a ilość słów, które możemy nie znać, nie powala na kolana. Pffff, nic bardziej mylnego, za kilka stron cały margines jest zapełniony słowami.


6. Przechodzimy do trzeciego, ostatniego słownika w książce. Jest to zestawienie wszystkich słów z książki, których znaczenie może być obce dla przeciętnego czytelnika. Znajduje się na samym końcu i jak możecie zobaczyć na zdjęciu (czuję się jak pani oprowadzająca grupę po muzeum: "Spójrzcie Państwo na zachwycającą wazę ze starożytnej Grecji, została wykonana techniką...") słownik ten jest sporej objętości, zawiera wszystkie, wszytskie słowa, które są niezbędne do zrozumienia tekstu, zatem nie ma najmniejszej potrzeby, by sięgać po dodatkowy słownik. *kolejne uniesienie kciuków*


Książek niestety nie miałam przyjemności zacząć, studenci doskonale wiedzą z jakiego powodu. *mentalnie łączy się w bólu przed sesją* Dlatego ta #nierecenzja to raczej zapis moich wrażeń po pierwszym "otworzeniu" książek. Wydawnictwo Ze Słownikiem pozytywnie mnie zaskoczyło, nie spodziewałam się tak dobrze wykonanej pracy. Zorganizowanie tekstu oryginalnego, uporządowanie słownika i złożenie tego wszytskiego w całość, meh, jestem skłonna szukać złotego medalu i wręczyć go grupie osób, która zajęła się tym wszystkim.
Jestem przekonana, że ksiązki, które pokazałam Wam na zdjęciach nie będą jedynymi, które zagoszczą na moich półkach. Połowa oferty wydawnictwa znajduje się na mojej liście
"must have", a to chyba coś znaczy, prawda?
Na zakonczenie tego pseudo wywodu, pseudo #nierecenzji - ja jestem na tak, jestem zachwycona wydaniami, opracowaniem i z ręką na sercu mogę Wam je polecić.
Za książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Ze Słownikiem.
A Wy pełną listę książek znajdziecie na stronie www.zeslownikiem.pl !

2 komentarze:

  1. Biorę portfel i biegnę do księgarni po te cuda. Kusiły mnie od jakiegoś czasu, ale przekonałaś mnie, że warto. Nie dość, że książki wyglądają cudownie z zewnątrz to ich środek nie odstrasza leniuszków. Bo szczerze mówiąc czytanie po angielsku to wyzwanie, jednak z takimi udogodnieniami, będzie szło niesamowicie szybko. Jak zawsze cudowne zdjęcia, przemyślany tekst ��czyli cała Natu.

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zawsze przeczekoladowy tekst *.*

    OdpowiedzUsuń